

[blockstart:500]
<font:$local$\fonts\fonthead16bld.fnt>
CZAS DECYZJI II
<font:$local$\fonts\font12.fnt>

Cesarz nie dotrzyma sowa. Owszem, pozwoli mi opuci Wybrzee Cieni, ale nie o to mi chodzio. Mia mnie puci wolno, a wysa mnie na kolejn misj. Szlag!
Szczegy operacji mam pozna wanie tu. Cakiem tu adnie, ale ja jako swoich instrukcji nie widz.

"Witaj! Jeste Otmorosko?"

"Niestety."

"Mam ci przekaza szczegy twojej misji."

"Jedziesz. I tak gorzej by nie moe."

"Tutaj mam napisane, e musisz si uda do miasta. Znajdziesz je na zachd std. Tam dalsze instrukcje przekae ci jego wadca."

"W takiem razie nie ma na co czeka. No dobra, moesz odej."

"Tak, panie."



Najpierw trzeba rozbi obz i si troch porozglda.




[blockend:500]

[blockstart:501]



Jaka wioska... Warto by do niej zajrze i czego si dowiedzie...






[blockend:501]

[blockstart:502]


"Witajcie, dobry czowieku! Jestecie wjtem tej wioski?"

"W rzeczy samej, zarzdzam kopalni oraz wiosk wok niej."

"Kopalni?"

"Stoimy przed ni. Wydobywamy tam gwnie elazo na bro."

"Jest tu jeszcze jaka kopalnia?"

"O ile dobrze wiem, to nie. Jednak na wschd std jest sporo z elaza. Miejsce tamto nadaje si idealnie do budowy kopalni, lecz..."

"Lecz co?"

"Problem polega na tym, e tamtejsza okolica jest niebezpieczna, a my nie mamy tyle wojska, aby broni kopalni."

"Czy jeeli zapac, zbudujecie dla mnie kopalnie?"

"Lepiej - zbudujemy i bdziemy dla ciebie pracowa. Jednak potrebujemy zaliczki."

"Ile konkretnie?"

"Zota tu nie ma, wic nie ma szans, aby je nam da. Musisz da co rwnie wartociowego."

"Czego potrzebujecie?"

"Nie wiem. Jako zaliczka moe by wena i troch skr."

"To wszystko?"

"Nie do koca. Grnicy bd potrzebowali prowiantu. Dostarcz nam powiedzmy, 50 koszykw ze wie ywnoci i 100 antakw miodu."

"Z tym moe by ciko..."

"No dobrze, opucimy liczb do siedemdziesiciu baryek. Ale niej nie zejd."

"Niechaj tak bdzie. Umowa stoi."

"Ciesz si, e moglimy doj do porozumienia."








[blockend:502]

[blockstart:503]
"Prosz, to wszystko, czego potrzebujecie. Troch czasu zajo zebranie tych dbr, ale - dla takiego udogodnienia i przywileju jak kopalnia - warto."

"Dziki, wszak jedziemy wszyscy na tym samym wku, nieprawda? Kady z nas ma z tego jaki zysk. A to przecie liczy si najbardziej, nie?"

"(Na cnot Cesarzowej, co za materialista...)"
[blockend:503]

[blockstart:504]

"Sta! Nigdzie nie przejdziesz grubasku! Za przejcie pobierany jest sprawiedliwie naliczany przez nas podatek, ktry zostanie przekazany na rozwj witego Kocioa Najwitszego Naszego Pana i Wadc Cesarza! Mniemamy, i taki dostojny genera - jak ty - zgodzi si przekaza t skromn ofiar na ten szczytny cel, uh?

"Eee, no tak, z jakiego ugrupowania zbierajcego datki pochodzicie?"

"No, no nie wydziwiaj, ino dawaj kosztownoci."

"Ech, czego chcecie?"

"Za swobodne i bezpieczne przejcie dalej bdziesz musia zapaci jakie... 50 sztabek zota."

"Ile kurwa?!"

"Ej ej, nie fikaj, bo gruby zrobi z ciebie mielone. Hajs, albo moesz si, e no ten, co ysy robi po nocach..."

"(Musz to gruntownie przemyle. Moe uda si ich wszystkich wyrn w pie? Jescze to sobie przemyl)"






[blockend:504]

[blockstart:505]


"No i prawidowo! Teraz moesz sobie swobodnie przechodzi. Droga wolna!"

"Ta, ta. Dziki. Frajer..."

"Co tam mamroczesz?"

"Mwi, e fajnie."

"Zasuwaj dalej, bo si wkurz i ci eb odetn."


[blockend:505]

[blockstart:506]

No c, spodziewaem si bardziej imponujcej metropolii, a tym czasem to zwyka miecina. Posaniec mwi co o wadcy. Przydaoby si go poszuka. Tam jest co na wzr ratusza. To musi by tam.


[blockend:506]

[blockstart:507]

"Witaj, podrniku! Witaj! Jeste moe spragniony? Cho, napij si z nami!"

"Na to jeszcze przyjdzie czas. Szukam wadcy tego... miasta."

"By moe szukasz mnie. Ale... nie kojarz ci, czego tutaj szukasz?"


"Cesarz wysa mnie do tego miejsca. Mam tutaj si na co przyda. Nie powiedzia mi wprawdzie po kiego grzyba miaem tu pyn, ale jestem i czekam na rozkazy."

"Skd mam mie pewno, e mwisz prawd?"

"(No bagam!) Suchaj, odetn ci jzyk, bo mnie to ju zaczyna denerwowa. Czekaj, ino buzdygan wycign..."

"Zaczekaj! Jeeli podniesiesz na mnie do, miasto cae rzuci si na ciebie. Na twoim miejscu bym si wstrzyma. Zrb co dla miasta, a ja oceni, czy nie kamca."

"Co mam wic zrobi?"

"Przejd si po miecie i popytaj ludzi, czy moesz si na co przyda. Moe kilku mieszczan potrzebuje silnej rki."




[blockend:507]

[blockstart:508]

"Oho, witaj szanowny zotory-, e to znaczy dostojny cerarski generale! Tak tak wanie! Nie byby zainteresowany prac dla mojej skromnej osoby?"

"Pewnie, jestem tu przecie dla was!(Yhy, jasne, kazali mi!)"

"wietnie si skada. Bardzo dobrze! Od razu wida, e nie dajesz sobie w kasz dmucha!"

"Do rzeczy!"

"Spokojnie, spokojnie! Suchaj: Niedaleko std, gdzie na poudniowy-wschd od miasta jeden z moich leniwych parobkw znalaz jak dziwn konstrukcj."

"Co mam zrobi?"

"Zbadaj co to jest i zabierz to, co tam si bdzie znajdowa. Zyskamy na tym!"

"(No nie, kolejny) Dobrze, vado."

"Co?"

"Niewane"

[blockend:508]

[blockstart:509]

Wydaje mi si, e to wanie to miejsce, o ktrym kupiec wspomina. Wsprzdne si zgadzaj. Wydaje mi si jednak, e nie ma tu nic ciekawego.

[blockend:509]

[blockstart:510]

Szlag! Trzsienie ziemi! Moe to niedobrze, e tu przyszedem? Wracam!

[blockend:510]

[blockstart:511]
"Byem w miejscu lokalizacji obeliska."

"I co? Co tam byo? I co najwaniejsze: wzie to?"

"Mam pewne obawy co do tego miejsca. Kiedy si tam zjawiem i podszedem do budowli, ziemia pocza si trz. Jak najszybciej stamtd zwiaem w obawie o swoje zdrowie."

"Ech, wracaj tam i dokadnie wszystko zbadaj!"

"Niby po co? Tam nic nie ma!"

"Skd moesz to wiedzie, skoro od razu ucieke jak jaki kurczak. Wracaj tam, inaczej nici z aprobaty."

"Ech, id."


[blockend:511]

[blockstart:512]
<usericon:1,395,311>

"Mwi wam, Lester jest gdzie w obozie tych barbarzycw! Na pewno go porwali!"

"Suchaj, Diego, nie panikuj. Nie wiemy, gdzie nasz kochany punek si zapodzia, ale dowiemy si."

"Ej ty! Gdzie jest Lester!?"

"Eee... Kto?"

"Nasz przyjaciel. Pewnie to ty go porwae!"

"Uspokj si Gorn!"

"Kim jestecie?"

"Mojego imienia pki co nie zdradz, ale to jest Diego i Gorn. Widziae moe naszego przyjaciela?"

"Nie, nie spotkaem nikogo takiego."

"Dobra, moe Xardas go widzia. Idziemy panowie!"


(O cholera, to bya dosy dziwna rozmowa! Kim oni s? Skd oni si tu wzili? I co najwaniejsze: po co oni tu pryszli? Musz wraca do miasta.)


[blockend:512]

[blockstart:513]


"O, jeste! I co, masz ju te kosztownoci? Ile tego jest? Co to jest? I co najwaniejsze - czy jest co warte?"

"Gwno tam byo"

"C-co?"

"Spotkaem tam jedynie trzech kolesi, ktrzy szukaj swojego przyjaciela. Jeden z nich posdzi mnie o jego porwanie, lecz drugi od razu go uspokoi."

"Czyli nie byo tam zota?"

"Wyglda na to, e nie."

"Na Beliara, sdziem, e bdzie tam co ciekawego. No nic, jeste wolny. Masz, tutaj masz specjalny papier, ktry potwierdza, e dla mnie pracowae."

"Dziki. egnaj"


[blockend:513]

[blockstart:514]


"Trzymaj papier!"

"(Czyta)...Hmm, wyglda na orygina...A kogo zabi bandyto, eby go dosta?!"

"Dostaem go od miejscowego kupca za pomoc."

"Wyglda na to, e musz ci uwierzy na sowo. Oznacza to, e to ty jeste krlewskim wysannikiem."

"Jakie jest wic moje zadanie?"

"Nasze miasto jest oblegane przez tych podych barbarzycw. Na pnoc od miasta maj umiejscowione swoje katapulty i obawiam si, e nie zawahaj si ich uy. Ponadto co jaki czas napadaj na miasto od strony bramy frontowej. Nie mamy pojcia, skd oni si bior."

"Co z tym zrobimy?"

"A teraz posuchaj mnie uwanie. Mielimy zaatakowa tych brudasw za pomoc portali. Jeden z nich znajduje si w miecie, a drugi - niedaleko ich obozowiska. Niestety, ostatio si zepsuy. Nawet wynajlimy jakiego kolesia, eby to naprawi. Zwa si Wielkim Kartografem Santiago. Ale zamiast co naprawi, jeszcze bardziej to spierdoli.

"Hmm..."

"Suchaj: bdziesz musia rozwali ten ich obz. Jak to zrobisz - to ju twj problem."

"A dlaczego sam tego nie zrobisz? W sensie - osobicie?"

"Ja? Przecie ja nie potrafi si nawet porusza..."

"Zapomnij, e pytaem."



[blockend:514]

[blockstart:515]


Obz zosta zlikwidowany! Mog ponownie porozmawia z burmistrzem.


[blockend:515]

[blockstart:516]


"Obozowisko, ktre wam zagraao, ju nie istnieje."

"Co jest? Wyparowali?"

"Eh, kretynie, wybilimy ich..."

"Ah, faktycznie, wybacz."

"Czy to oznacza koniec mojej misji?"

"Wrcz przeciwnie. To dopiero pocztek. Rybacy dostrzegli na poudniu wysp, na ktrej sw siedzib rozbili ci barbarzycy. Wyglda na to, e to ich baza wypadowa."

"Mam ich..."

"Zanim ich wyrniemy w pie, musimy uzyska pomoc od wioski, ktra znajduje si niedaleko twojego obozowiska. Co dwie gowy to nie jedna, sam rozumiesz."

"Poprosz tamtejszego burmistrza o wsparcie."

"Dobrze. Wr szybko!"
[blockend:516]

[blockstart:517]


"Bd pozdrowiony wioskowy burmistrzu!"

"A powita, powita. Co ci sprowadza do naszej wioski?"

"Potrzebujemy pomocy?"

"W czym rzecz?"

"Miasto prosi was o pomoc w walce z barbarzycami. Na poudniu zlokalizowalimy ich baz wypadow. Naleaoby j zlikwidowa. Prosimy was o wsparcie."

"Chtnie! Zawsze nas kusio, aby da tym arogantom nauczk. Wchodzimy w to!"

"Doskonale!"

[blockend:517]

[blockstart:518]


"Wioska jest po naszej stronie."

"Doskonale. Teraz moemy przeprowadzi atak. Bdziemy musieli atakowa drog morsk, nie mamy innego wyjcia. A wic - do dziea!"

[blockend:518]

[blockstart:519]

A wic to tyle? Wszystkie obozowiska morskich fagasw zostay unicestwione.

Oznacza to, e wykonaem swoje zadanie. Mog teraz wraca do domu.

Ale czy to koniec mojej przygody? To si jeszcze okae...

CZAS DECYZJI II

@SanTiago
dla culturesnation.pl
Chapter III of this history coming soon...

[blockend:519]

[blockstart:520]

Cholerne pijaki... A wic tak dziaa dyscyplina w tej okolicy...

<usericon:379,97>
[blockend:520]

[blockstart:521]

Szlag! Cholernie tu mokro!

[blockend:521]